Marsylia pędzi z prędkością „Taxi”
Są filmy, które rozsławiają swoich bohaterów, i takie, które rozsławiają miasta. W przypadku Marsylii tę rolę odegrała seria „Taxi”. Od premiery pierwszej części w 1998 roku biała Peugeot 406, mknąca ulicami miasta z zawrotną prędkością, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli współczesnej Marsylii.
Pomysłodawca filmu, Luc Besson, szukał miejsca o wyrazistym charakterze – pełnego światła, energii i kontrastów. Marsylia okazała się idealna. Jej szerokie nadmorskie bulwary, strome ulice, tunele, port i niepowtarzalna atmosfera stworzyły naturalną scenografię, której nie trzeba było budować w studiu. Choć widzowie pamiętają przede wszystkim brawurowe pościgi, twórcy z dużą starannością wykorzystali prawdziwe oblicze miasta.
Na ekranie regularnie pojawiają się okolice Vieux-Port, nadmorska Corniche Kennedy, Palais du Pharo, portowe nabrzeża oraz liczne ulice śródmieścia. Dla mieszkańców były to miejsca doskonale znane; dla widzów z całego świata – pierwsze spotkanie z miastem, które przez lata pozostawało w cieniu Paryża i Lazurowego Wybrzeża.
Największą gwiazdą filmu stał się oczywiście biały Peugeot 406. Na potrzeby zdjęć przygotowano kilka egzemplarzy, przystosowanych do różnych scen: jedne służyły dynamicznym pościgom, inne ujęciom wymagającym efektów specjalnych. Charakterystyczne spojlery, wysuwające się podczas jazdy, były dziełem specjalistów od mechaniki filmowej – magia kina sprawiła jednak, że wielu widzów uwierzyło w istnienie najszybszej taksówki Francji.
Sukces filmu przerósł oczekiwania twórców. Powstały kolejne części serii, a Marsylia na trwałe zagościła w świadomości milionów widzów. Do dziś przewodnicy pokazują miejsca, w których kręcono najbardziej widowiskowe sceny, a miłośnicy filmu chętnie odtwarzają trasę słynnych pościgów.
Mieszkańcy Marsylii od początku przyjęli film z sympatią. Podkreślają, że choć nikt na co dzień nie jeździ tu z taką prędkością, twórcom udało się uchwycić coś znacznie ważniejszego – charakter miasta. Marsylia w „Taxi” jest żywiołowa, nieprzewidywalna, pełna humoru i dumna ze swojej odrębności. Właśnie taka, jaką znają ją jej mieszkańcy.
Dziś trudno przejść wzdłuż Starego Portu, przejechać Corniche Kennedy czy spojrzeć na ruchliwe ulice centrum, nie przypominając sobie choć jednej sceny z filmu. „Taxi” nie opowiadało o zabytkach ani historii Marsylii – pokazało jej energię. I być może właśnie dlatego pozostaje jednym z najlepszych filmowych zaproszeń do odwiedzenia najstarszego miasta Francji.

